Wielka płyta wytrzyma jeszcze wiele lat

28.02.2009
A A A Drukuj
Osiedle Zwycięstwa w Poznaniu

Osiedle Zwycięstwa w Poznaniu (Fot. Lukasz Cynalewski / AG)

Runie, nie runie? - zastanawiają się lokatorzy bloków z wielkiej płyty. Mieszka w nich co trzeci poznaniak i co piąty Polak. Spółdzielnie są przekonane, że wymiana okien i docieplenia pozwoli budynkom przetrwać jeszcze wiele lat.

Często w mediach można usłyszeć, że "okres ważności" budynków z wielkiej płyty to 40-60 lat. - To nieprawda - mówi dr inż. Janusz Kowalski z Politechniki Poznańskiej. - Wielka płyta powinna wytrzymać jeszcze wiele lat. Ale dziś nikt nie jest w stanie dokładnie oszacować jej trwałości - dodaje.

W Europie stoją budynki z wielkiej płyty, które mają już ok. sto lat. Pierwszy polski wielkopłytowy blok powstał w latach 50. w Nowej Hucie i do dziś ma się dobrze. - To bardzo bezpieczna technologia budowlana - zapewnia dr Kowalski. - Kilka lat temu w Gdańsku doszło do wybuchu gazu w bloku z wielkiej płyty. I konstrukcja nie zawaliła się - mówi.

Zdaniem ekspertów, nie jest jednak aż tak dobrze. Mówi dr inż. Janusz Kowalski:

- W PRL działały kombinaty budowlane. Produkowały prefabrykaty, montowały je i nadzorowały budowy. Kompetencje inspektorów nadzoru inwestycyjnego były wówczas ograniczone. Najwięcej problemów mogą przysporzyć połączenia między płytami, które są niewidoczne.

Nie można ocenić ich stanu bez rozkuwania ścian. Ale to niejedyne minusy mieszkania w wielkiej płycie. - Bloki były tak projektowane, że ok. 30 proc. wentylacji odbywało się przez nieszczelne okna - opowiada dr Kowalski. - Teraz spółdzielnie wymieniły je na nowe, z tworzywa, które można stosować w pomieszczeniach klimatyzowanych, a nie w wielkiej płycie. To zaburzyło wentylację. Stąd grzyby i pleśnie, które nagminnie pojawiają się w naszych mieszkaniach. Kolejnym zagrożeniem są wyburzenia ścian i przeróbki dokonane bez zgody administracji. To może prowadzić nawet do katastrofy budowlanej.

Czy wielką płytę można rewitalizować? - Oczywiście. Możemy podglądać, jak to robią za Zachodzie - mówi Mariusz Wiśniewski, miejski radny i mieszkaniec bloku z wielkiej płyty. - Wraz z radnymi z komisji rewitalizacji przyglądałem się temu w Lipsku. Tam wiele bloków było w jeszcze gorszym stanie niż w Polsce. Niemcy zmniejszali budynki, wyburzali górne kondygnacje, powiększali mieszkania, przemalowywali elewacje. I sprawili, że wielkopłytowe blokowiska stały się atrakcyjne.

Nawet eksperci z branży nieruchomości, którzy do niedawna straszyli, że wielka płyta niedługo zupełnie straci na wartości, teraz zmieniają zdanie. - Bloki z płyty są bardzo dobrze zlokalizowane, a wiele z nich było w ostatnich latach modernizowanych - mówi Marta Kosińska, ekspert portalu Szybko.pl, który zajmuje się rynkiem nieruchomości. - Mieszkają w nich i robotnicy, i profesorowie, nie są więc enklawami biedy i przestępczości. Cena mieszkań w wielkiej płycie jest zwykle niższa o 10-15 proc. niż w budynkach z cegły - dodaje.

Jednak lokatorzy bloków z wielkiej płyty nie powinni się obawiać, że ich mieszkania będą drastycznie tracić na wartości. - W Polsce nadal zapotrzebowanie na własne M przekracza liczbę lokali dostępnych na rynku - tłumaczy Kosińska. - Oczywiście, że proces wyprowadzki z wielkiej płyty będzie postępował. Ale na te mieszkania już czekają studenci i młodzi ludzie, którzy będą kupować swoje pierwsze mieszkanie - dodaje.

W Sosnowcu jest wiele takich osiedlu, gdzie górują  bloki z tzw. wielkiej płyty. Środula, Zagórze, czy choćby Ostrogórska i Jagiellońska.

Michał Wybieralski, Ewa Mikulec Gazeta.pl

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:

Jesteśmy na Facebooku