Gazeta.pl > Gazeta Sosnowiec

W nagłych przypadkach Sosnowiec zdany na jeden szpital

Izba przyjęć

Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

Szpital Miejski w Sosnowcu zamyka od stycznia izby przyjęć, bo nie ma kontraktu z NFZ-etem. W stolicy Zagłębia tylko szpital św. Barbary będzie przyjmował pacjentów w razie nagłych zachorowań, a już teraz czeka się tam po kilka godzin na pomoc.

Szpital Miejski ma dwie izby przyjęć: jedną w centrum miasta (dawny Szpital nr 1), drugą na Zagórzu. Dziś o północy obydwie zostaną zamknięte. W trybie nagłym przyjmowani będą wyłącznie chorzy ze stwierdzonym lub podejrzewanym udarem mózgu oraz pacjentki do porodu lub z innymi nagłymi dolegliwościami ginekologicznymi.

Poza tymi przypadkami obydwie izby będą się zajmować wyłącznie pacjentami, których przyjęcie zostało wcześniej uzgodnione z ordynatorem któregoś ze szpitalnych oddziałów lub z innym lekarzem, ale wyznaczonym przez ordynatora.

- Zamykamy izby przyjęć, ponieważ nie podpisaliśmy kontraktu z NFZ-etem. Fundusz zaproponował nam o połowę mniej pieniędzy niż przed rokiem - wyjaśnia Zbigniew Swoboda, dyrektor Szpitala Miejskiego. Podaje liczby: w tym roku szpital otrzymał z NFZ-etu na utrzymanie izb przyjęć ponad 1,4 mln zł. Kontrakt na przyszły rok miał być wart tylko 770 tys. zł.

„Decyzją Narodowego Funduszu Zdrowia kontrakt na szpitalny oddział ratunkowy oraz nocną i świąteczną opiekę zdrowotną posiada Wojewódzki Szpital Specjalistyczny nr 5 im. św. Barbary” - poinformował wczoraj w specjalnym komunikacie urząd miasta.

- Nie chcieliśmy straszyć ludzi. Sosnowiec ma ponad 200 tys. mieszkańców i jeden szpital, choćby tak duży jak św. Barbara, to jednak za mało, by nadążyć z pomocą dla wszystkich. W dodatku jest na końcu miasta, a Szpital Miejski miał jedną izbę przyjęć w samym centrum - mówi Zbigniew Szaleniec, wiceprezydent Sosnowca. Zapewnia, że kontraktu zaproponowanego przez fundusz szpital nie mógł zaakceptować. - Same zarobki pielęgniarek i lekarzy zatrudnionych w obydwu izbach przyjęć pochłaniają więcej pieniędzy - mówi Szaleniec. Spodziewał się, że wczoraj, w ostatnim dniu podpisywania kontraktów, jeszcze ktoś z NFZ-etu zadzwoni do szpitala i zaprosi na nowe rozmowy.

Nic takiego się nie stało. Fundusz nie daje żadnych nadziei na większy kontrakt.

„Gazeta” poprosiła o wyjaśnienia Jacka Kopocza, rzecznika prasowego śląskiego oddziału NFZ-etu. Odpisał: „Zgodnie z obowiązującymi aktami prawnymi NFZ nie składa propozycji na izbę przyjęć. Jest ona wyliczona na podstawie sprawozdań szpitala”. Innymi słowy, według funduszu szpital mógł przewidzieć, że dostanie dwa razy mniej pieniędzy.

- Nie wiem, na jakich danych opiera się NFZ, skoro z naszych sprawozdań wynika, że mamy coraz więcej pacjentów. W 2010 roku przyjęliśmy ponad 32 tys. chorych, a tym roku o 5 tys. więcej - odpowiada Swoboda.

Nadziei na porozumienie więc nie ma. O zamknięciu izb przyjęć władze Sosnowca poinformowały pogotowie ratunkowe, służby ratownicze, a także wojewodę i marszałka. Wszystkich, poza szpitalem św. Barbary.

- Przypadkiem dowiedzieliśmy o tej sytuacji - mówi rzecznik szpitala Mirosław Rusecki. Św. Barbara poza punktem nocnej i świątecznej opieki ma też duży oddział ratunkowy. Czy to wystarczy na potrzeby tak dużego miasta jak Sosnowiec? - Z naszej analizy wynika, że damy radę. I tak codziennie po godz. 15 mamy w szpitalu wzmożony ruch - odpowiada Rusecki.

Swoboda w to wątpi: - Już dziś chorzy czekają tam na pomoc po kilka godzin. Lekarze i pielęgniarki boją się jeszcze większego obciążenia pracą.

Wątpliwości zdaje się mieć także sam NFZ. Na pytanie, czy jeden szpital może zabezpieczyć cały Sosnowiec, fundusz nie odpowiedział. Rzecznik wyjaśnił za to, że „zgodnie z obowiązującymi aktami prawnymi fakt nieposiadania kontraktu z NFZ na izbę przyjęć nie zwalnia szpitala z obowiązku posiadania izby, a co za tym idzie przyjmowania pacjentów”.

- To nieprawda. Są szpitale, i to duże, jak w Katowicach na Francuskiej, które nie mają izby przyjęć, i fundusz wcale od nich nie wymaga, by przyjmowały pozaplanowych pacjentów - odpowiada Swoboda.

Co będzie dalej? - Mam nadzieję, że wszystko jeszcze się wyjaśni i Szpital Miejski dostanie lepszy kontrakt. Mieszkańcy tego potrzebują - mówi wiceprezydent Szaleniec.

NFZ skąpy dla szpitali - komentuje Judyta Watoła

Na izbie przyjęć w szpitalu św. Barbary w Sosnowcu pacjenci czekają w kolejce nawet po kilka godzin. To nie wyjątek, w innych szpitalach też się czeka. Ale to czekanie się jeszcze wydłuży, bo Szpital Miejski 1 stycznia zamknie dwie swoje izby przyjęć i chorym zostanie już tylko „Barbara”.

Gromy za długie czekanie zbiorą Bogu ducha winni lekarze i pielęgniarki, a nie ci, którzy za to odpowiadają. Nie chodzi wcale o urzędników śląskiego NFZ, choć dziwię się, dlaczego obniżają o połowę kontrakt szpitalowi, który przyjmuje przecież coraz więcej pacjentów.

Chodzi o ministra zdrowia i szefa NFZ. Z jednej strony stawiają izbom przyjęć wyśrubowane wymagania, z drugiej płacą grosze. Przecież za 1-2 tys. zł na dzień nie da się opłacić sztabu pielęgniarek, lekarzy i laborantów, wszystkich badań i leków, ogrzewania i światła. Za to za dobowy dyżur karetki bez lekarza, tylko z dwoma lub trzema ratownikami NFZ płaci aż 3 tys. zł. W karetce nie robi się żadnych badań - pogotowie zazwyczaj odwozi tylko chorego do najbliższego szpitala. Pytam, dlaczego NFZ jest tak skąpy dla szpitali i tak hojny dla pogotowia? Coś tu jest chyba nie tak...

Judyta Watoła, GW Katowice

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz:
Gazeta SosnowiecOrganizujesz ciekawe wydarzenie? Masz dla nas informacje? Widziałeś jakiś wypadek, zrobiłeś ciekawe zdjęcie, lub chcesz żebyśmy poruszyli w serwisie jakiś temat?